• alles.jpg
  • colorex.jpg
  • familia.jpg
  • goodcar.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lyko.jpg
  • ochrona.jpg
  • parkiet.jpg
  • rasterek.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • serwis.jpg
  • wwm.jpg
  • zlom.jpg

Reklama

  • bistro.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • mlodzi_duchem.jpg
  • pralnia.jpg
  • weterynarz.jpg

Piosenka Jaremy Stępowskiego i Jeremiego Przybory z Kabaretu Starszych Panów śpiewana kilkadziesiąt lat temu przypomniała mi się w chwili rozpalania kominka. Mieszkam w Brzeziu od dwudziestu lat i kominek niemieckiej renomowanej firmy jest ozdobą mojego salonu. Dom posiada ogrzewanie gazowe, dlatego też kominek wykorzystuję jedynie do dogrzewania, w wielkie zimna (ostatnio nie występują) lub przed i po sezonie grzewczym. Aktualnie, kiedy piszę ten tekst piec gazowy nie grzeje, a kominek ogrzewa cały dom pomimo, iż ciepło z niego nie jest jakoś specjalnie u mnie rozprowadzone.

Wracając do meritum. Sama siebie uważam za osobę starającą się żyć ekologicznie, w możliwej do uzyskania zgodzie z naturą. Segreguję śmieci, z uwagi na skanalizowaną wieś nie wypuszczam ścieków do rowu itp. Śledzę na bieżąco pomiary smogowe i działania antysmogowe prowadzone na terenie gminy i mojego województwa. Można powiedzieć że jestem za, ale… w kominku palę. Oczywiście suchym, sezonowanym drewnem, dostarczanym przez pana Stanisława z Balic od kilku lat. Wiem, że na razie mogę to czynić, ale od stycznia 2023 roku będzie mi to zabronione lub bardzo utrudnione. Do tej pory jakoś tak przyjęłam, iż palenie drewnem jest zgodne z naturalnym obiegiem eko, drzewo rośnie, wchłania dwutlenek węgla, jest ścinane, suszone, palone i wydziela tyle tego dwutlenku węgla, ile go „za życia” wchłonęło. Pomijam kwestię, iż kominek dla nas ludzi gromadzących się od tysięcy lat wokół żywego ognia, pełni taką rolę jak świeca. Dlatego z pewną nieśmiałością wracam do sprawy kominków domowych na drewno, które wg mojej oceny, w efekcie chyba nazbyt powierzchownej oceny, też znalazły się pod pręgierzem społecznej rewolucji antysmogowej. Mimo niesprzyjających okoliczności i nastrojów chciałabym stanąć w obronie kominków.

Czysta, bogata i innowacyjna Norwegia jest prawdziwym zagłębiem kominków i wielkiej kultury czystego palenia drewnem. Norwegowie mają tani własny gaz i tanią zieloną energię z elektrowni wodnych, którymi się ogrzewają. Ale wśród regulacji mówiących, w co musi być wyposażony domek jednorodzinny, mają jedną bardzo mądrą: dom (ogrzewany elektrycznie lub gazowo) musi mieć drugie, zapasowe źródło energii, którym w praktyce jest kominek. Tak na wszelki wypadek.

Z uwagi na charakter mojej pracy, którą często wykonuję w domu, mam okazję przysłuchiwania się od czasu do czasu obradom rady naszej gminy, transmitowanym online. Kilka miesięcy temu zwróciła moją uwagę wypowiedź jednego z radnych, bodajże reprezentującego Karniowice, na temat bezpieczeństwa energetycznego widzianego z poziomu pojedynczego obywatela. Radny zwrócił uwagę na pomijany w dyskusjach, ale oczywisty dla ludzi z wyobraźnią, fakt iż uzależnienie się od jednego rodzaju paliwa, a mówimy tu o gazie i całkowita likwidacja innych możliwych do wykorzystania źródeł ciepła jak np. kominków, w sytuacji odcięcia od jego źródła (konflikt, awaria, wojna tfu, tfu), powoduje w przypadku okresu zimowego katastrofę nie do przewidzenia. Ciekawe czy ktoś z nas sobie o tym pomyślał.

Jako osoba z wykształceniem technicznym postanowiłam poszukać w internecie dostępnych opracowań na temat szkodliwości palenia drewnem w kominkach. Znalazłam wiele artykułów przeciw paleniu i wiele poddających szkodliwość palenia w kominkach za wątpliwą lub przynajmniej rozbuchaną. Wiem, że mieszkańcy Krakowa objęci ustawą antysmogową nie mogą palić w kominkach drewnem od 1 września bieżącego roku. Wiem, że i ja chyba od 1 stycznia 2023 roku będę zmuszona do zaprzestania palenia w kominku. Trochę mnie to martwi. Dlatego piszę przydługi tekst do czytanego przeze mnie Gońca Zabierzowskiego, aby wywołać ewentualną dyskusję na ten temat. Z dostępnych mi artykułów, które przeczytałam, nie wynika w sposób jasny aby przeprowadzono rzetelne i wiarygodne badania składu spalin kominkowych. Jeżeli tak jest, to kwestia palenia w kominkach poza terenem o gęstej zabudowie jak miasta, jest dla mnie kwestią otwartą i dyskusyjną.

Marzena Od redakcji: Zapraszamy do dyskusji na opisany temat. Opublikujemy teksty poszerzające naszą wiedzę w tym temacie, zarówno za jak i przeciw wprowadzeniu zakazu palenia drewnem w kominkach domowych.

ena.jpg