• alles.jpg
  • auto kochanow.jpg
  • drbike.jpg
  • familia.jpg
  • geodezja.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • praca.jpg
  • rasterek.jpg
  • rowery.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • skot.jpg
  • swiba.jpg
  • timefor.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • bistro.jpg
  • edukator.jpg
  • gawin.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • melba.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • weterynarz.jpg
  • work.jpg

W podkrakowskim Zabierzowie rozwija się kolejna dyscyplina sportu. Po sukcesach piłkarzy (kiedyś grali na zapleczu ekstraklasy), łuczników (są w reprezentacji Polski) i pływaków (medale mistrzostwa kraju), coraz głośniej o triathlonistach z Water Knights (Wodni Rycerze).


Jak łatwo się domyśleć, sport składający się z biegu, kolarstwa i pływania, musi w Zabierzowie mieć związek z tą ostatnią sekcją. Głównymi założycielami są Artur Czerwiec i Grzegorz Mytnik z Kmity.


- Braliśmy z Grzegorzem kiedyś udział w zawodach pływackich i stwierdziliśmy, że możemy wspólnymi siłami coś więcej zrobić w Zabierzowie. Tak powstał klub pływacki. Teraz było podobnie z triathlonem. Nawet nazwę wybraliśmy taką, żeby kojarzyła się z rycerzem Kmitą – zaznacza Artur Czerwiec. - Pojechaliśmy na duże zawody triathlonowe do Suszu, chyba największe w tej części Europy, gdzie było ponad 2000 uczestników. Wciągnęło nas to, zaczęliśmy we dwójkę, z rodzinami, jeździć na inne podobne imprezy. Okazywało się, że byli tam także nasi znajomi. Ja spotkałem kolegę ze studiów, Maćka Dębosza, który grał w serialu „W11”. Teraz pływa w naszym klubie. Duże wrażenie zrobiła na nas organizacja, to były bardziej pikniki niż typowo sportowe zawody - niesamowita atmosfera, sympatyczni ludzie. Wszystko było wesołe, może z wyjątkiem samego startu (śmiech).


Triathlon to sport dla naprawdę wytrwałych. Olimpijska odmiana składa się z 1500 m pływania, 40 km jazdy na rowerze i 10 km biegu. Dla prawdziwych twardzieli to jednak tylko „rozgrzewka”. Prestiżowy dystans – Iron Man – to 3,86 km w wodzie, 180,2 km na rowerze i maraton (42,195 km) do przebiegnięcia. Łącznie około – w przypadku najlepszych – ponad 8 godzin morderczego wysiłku. W Zabierzowie na razie zajmowali się najlżejszą odmianą, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.


- Teraz przygotowujemy się do „połówki” Iron Mana, pełnego dystansu chcemy spróbować za rok – mówi Czerwiec. - Dla nas to przede wszystkim jakaś nowa motywacja do ruchu. Sam wynik nie jest najważniejszy, nie traktujemy tego jako szansy na zdobycie trofeów. Liczy się przede wszystkim satysfakcja po ukończeniu nawet najkrótszego dystansu. Na mecie każdy dostaje porządny medal. To sprawia niesamowitą frajdę. Owszem, to bardzo wymagający sport, ale ludzi chyba właśnie pociąga to, że mogą przełamywać swoje ograniczenia. Założyliśmy w listopadzie klub, żeby mieć status prawny. Jest u nas około 18 osób. Przyjęliśmy, że będziemy wspólnie pływać, bo to podstawa. Biegi i jazdę na rowerze zostawiamy do treningu we własnym zakresie.


Mimo że klub istnieje od niedawna, w triathlonowym środowisku już wzbudził spore zainteresowanie. Wszystko za sprawą pomysłu na specjalistyczny... dobór butów do biegania. – Naszym prezesem jest Michał Kruk, który ma doświadczenie z pracy ze znanymi sportowcami w Austrii. Analizuje dla każdego zawodnika ułożenie stopy i dopasowanie buta. Sam myślałem, że to nie ma większego znaczenia, ale przy takim wysiłku i tylu kilometrach okazuje się, że jest to bardzo ważne. Inne kluby w Polsce dowiedziały się o tej naszej specjalności i chcą przyjechać, żeby im też zrobić takie badania – wyjaśnia Czerwiec.


Jak mówi, triathlon jest też ciekawą perspektywą dla zawodników, którzy kończą przygodę z pływaniem (na przykład po skończeniu wieku juniora) lub chcą spróbować czegoś nowego: -Pozostaje popracować nad biegiem i jazdą na rowerze. Pływaniem się jednak nie wygrywa triathlonu. Można wypracować 2-3 minuty przewagi, ale to niewiele w perspektywie długich dystansów w dwóch innych konkurencjach. Z pływaków Kmity zaczyna się w to bawić Raivo Wasilewski, który ma medal juniorskich mistrzostw Polski. Będzie naszą wizytówką, niech on się bije o podium, a my będziemy startować dla satysfakcji (śmiech).


W Małopolsce triathlon na razie jest mało znany, choć są już sukcesy. Podczas rozgrywanej w 2012 r. w naszym województwie Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży brązowy medal wywalczyła Kaja Kwiatkowska (YMCA Kraków). Zmagania rozgrywane były w Kryspinowie i to właśnie tam ma być główny ośrodek zawodów Wodnych Rycerzy.


- We wrześniu chcemy zorganizować tam rodzinny piknik triathlonowy. Józef Baran (prezes spółki zarządzającej akwenami w Kryspinowie – przyp. art) będzie współorganizatorem, zresztą bawi się też w triathlon u nas w klubie. Wójt Liszek Wacław Kula też jest bardzo zainteresowany. Planujemy zawody na dystansie olimpijskim. Dla młodszych byłaby rywalizacja w aquathlonie, na przykład 100 metrów pływania i 1000 metrów biegu, do tego może sztafety firm. To na razie niewiadoma, ale liczymy, że będzie jak z pływackim Pucharem Kmity w Zabierzowie. Na początku była to malutka impreza, a teraz, jeśli chodzi o frekwencję, jest chyba największa w Polsce.


Na tym nie koniec organizacyjnych planów Water Knights. Jest szansa, że wkrótce w Kryspinowie odbędą się duże, prestiżowe zawody. - Kraków i okolice to atrakcyjny kierunek. Nawiązujemy współpracę z firmą Sport Evolution, która planuje rozegranie cyklu Triathlon Poland Series, pierwszych imprez w Polce na dystansie Iron Man. Jedne miałaby się odbyć u nas – mówi Czerwiec.


Artur Bogacki „Dziennik Polski”

 

 

 

od zmierzchu.jpg