• alles.jpg
  • auto kochanow.jpg
  • drbike.jpg
  • familia.jpg
  • geodezja.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • praca.jpg
  • rasterek.jpg
  • rowery.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • skot.jpg
  • swiba.jpg
  • timefor.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • bistro.jpg
  • edukator.jpg
  • gawin.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • melba.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • weterynarz.jpg
  • work.jpg

Przeżyliśmy chwilę rozpoczynającą szczególny czas, dla ludzi wierzących. Określił ją gest i znak padającego na nasze głowy popiołu i słowa: „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Przed nami kolejne dni Wielkiego Postu, które przeżywać będziemy z godnością i nutą refleksji nad życiem - jego jakością w doczesnym wymiarze oraz jego ostatecznym celem.

Czynić to będziemy w odniesieniu do tak bardzo konkretnego w dziele męki - Boga. Wypalony słońcem, dręczony pragnieniem, rozdarty ludzkim grzechem Chrystus, złożył na drzewie krzyża siebie samego w ofierze Bogu Ojcu za człowieka. W perspektywie tego rozpiętego na ramionach krzyża Chrystusa, czynimy refleksję w odniesieniu do siebie samego w kontekście spraw tworzących życiowy rytm. W odniesieniu do drugiego człowieka w dramacie następujących po sobie zarówno spotkań jak i rozstań.


Przeżywając czas Wielkiego Postu przyjmujemy rozumną postawę dialogu, z cierpiącym Bogiem, ze sobą samym i z bliźnim, gdyż taką szansę stwarzają owe tradycyjne praktyki duszpasterskie. Post to czas rekolekcji, rachunków sumienia, żalów za grzechy, nawróceń, powrotów i pojednań. Czas modlitwy i dobrych postanowień. To wszystko w duchu odwzajemnionej wobec Boga miłości.


Piękne są nabożeństwa tego okresu tworzące ten szczególny jego klimat. Przejście tak bardzo osobiście, szlaku Krzyżowej Drogi, może się stać szczególnym przeżyciem i ostatecznie spotkaniem z cierpiącym Chrystusem oraz świadomość że:

„to nie gwoździe Cię przybiły, lecz mój grzech.

To nie ludzie Cię skrzywdzili, lecz mój grzech.

Choć tak dawno to się stało widziałeś mnie.”

/z piosenki/


To nabożeństwo pozwala dostrzec siebie idącego lub zapatrzonego w ślady Mistrza. I wówczas można w ukryciu płakać, pytać dlaczego? Można w sercu się nawracać, zwracając ku Bogu. Można powrócić często z dalekich dróg. Wrócić i mówić za świętym Piotrem: „Panie dobrze nam tu być...”


Chcąc objawić uczniom doniosłe prawdy Chrystus wyprowadza ich na góry. Góry mają coś w sobie co pozwala być bliżej Boga, co pozwala doświadczyć potęgi Boga, co pozwala usłyszeć Boga bo góry to „klęcznik świata.” I nas w ten czas, wyprowadzi na góry byśmy coś szczególnego przeżyli i ostatecznie zasłuchali się w krzyk Boga. Ten krzyk z wysokości przechodzący w szept a jednak nigdy nie milknący. Bo jakże często Bóg dzisiaj krzyczy! Poeta powie:

„ma podkrążone oczy i bruzdy na twarzy

jak ziemia rozorana...

tak jak kiedyś,

gdy z krzyża Bóg krzyczał;

znów krzyczy!”

/A. Madej/


Czy w obecności takiego krzyczącego Boga można powiedzieć: „Panie dobrze nam tu być?” Czy takiego krzyczącego Boga można wybrać i o tym, dokonanym wyborze i dziejącym się dramacie dać świadectwo? Do odpowiedzi, również i na takie pytania ponownie przygotowuje nas ten liturgiczny czas. To jest czas wspomnienia wielkiego dramatu. Ale również jest to czas szczególnej jedności człowieka przeżywającego czas krzyża, z cierpiącym Chrystusem w obecności osoby kochanej - bliskiej.


Może warto, przeżywając taki czas zastanowić się nad warunkami powodującymi poczucie sensu i celu istnienia. To jest szczególnie ważne wówczas gdy przeżywamy godzinę krzyża. W takiej chwili można doświadczyć bliskość Boga bez względu na to jaką w danym momencie ma twarz. Czy pełną radości, czy pełną bólu? Ale zawsze jest to twarz Boga, który jest blisko. I drugi warunek to świadomość obecności kochanej osoby. Samotność jest tak przykrym i trudnym do zaakceptowania stanem.


Idzie ze mną kapłańską drogą wspomnienie dialogu, który tak wiele mnie nauczył. Odwiedzałem z kapłańską posługą przez kilka lat pewnego człowieka sparaliżowanego długi już czas. Byłem pełen podziwu wobec opiekującej się tym człowiekiem żony. I kiedy umarł ów człowiek pozwoliłem sobie spotykając tę kobietę w dobrej wierze powiedzieć: „to teraz sobie pani trochę odpocznie. Zaskakującą była odpowiedź: nie proszę księdza, ta samotność bardziej męczy niż opieka nad mężem. Gdy żył, byliśmy razem i mogliśmy sobie popatrzeć w oczy. A dzisiaj pusto.”


Cieszcie się, gdy Bóg jest blisko, gdy blisko jest drugi kochany człowiek bo tylko wówczas czy to z uśmiechem na twarzy, czy ze łzą w oku można przeżyć szczęśliwe chwile. I powtórzyć za św. Piotrem: „Panie dobrze nam tu być.” Czyńcie wszystko co w Waszej mocy by nie zagubić tym bardziej nie odtrącić pragnącego być blisko, tak bardzo kochającego Boga i drugiego mądrego otwartego na innych człowieka. Czyż nie do tego sprowadza się ewangeliczne przesłanie określone słowami „przykazania miłości”? Nawrócić się znaczy właśnie w to uwierzyć i tego doświadczyć. Nawracajmy się i wierzmy w Ewangelię.

 

 

 

od zmierzchu.jpg