• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • autoserwis.jpg
  • bistro.jpg
  • euroreklama.jpg
  • familia.jpg
  • gawin.jpg
  • goodcar.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • juszczyk.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • parkiet.jpg
  • praca.jpg
  • rasterek.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • skot.jpg
  • swiba.jpg
  • wwm.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • baranex.jpg
  • ekotechnika.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kacper.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • pralnia.jpg
  • weterynarz.jpg

No i kończą się nam wakacje i wielkimi krokami zbliża się (a właściwie, to już nadszedł – kiedy to się stało?) rok szkolny.



My – rodzice zyskujemy nieco swobody, dziatwa wraca do swoich ukochanych szkolnych obowiązków. Odrabiania zadań (i okłamywania rodziców, że „nic nie było zadane”) stresów i kucia przed klasówkami, rannego wstawania, kupowania rakotwórczej chemii w sklepiku szkolnym, porządniejszego i bardziej starannego niż w czasie wakacji ubierania się... Słowem – bycia ludźmi cywilizowanymi. Mamy to wielkie szczęście, że żyjemy w kraju, w którym szkoła jest bezpłatana. Nauczanie też. Podobno. Bardzo mnie to cieszy, bo wygrzebanie się z finansowych skutków września, a konkretniej początku roku szkolnego (w bezpłatnej – przypominam – szkole) kończy sie u mnie na ogół z początkiem grudnia, czyli wtedy, kiedy trzeba się finansowo sprężyć, bo: Mikołaj, Gwiazdka, Wigilia, Święta.... a wszystko to przecież kosztuje. Dlaczego tak narzekam na bezpłatną przecież szkołę? Ano dlatego, że mam trzech synów w wieku szkolnym i początek roku szkolnego równa się na ogół stanowi upadłości finansowej rodziny. Gdybyśmy mieli, jako rodzina, osobowość prawną, to po wrześniu nie byłoby nas stać nawet na syndyka. Podsumujmy: Trzy razy komplet podręczników = 1446 zł (616 + 470 + 360). Trzy razy plecak na książki (z tych tańszych – nie wiadomo, czy wytrzyma do końca roku szkolnego) = 105 zł (3 x 35). Trzy razy obuwie sportowe na jasnej podeszwie (też takie tańsze) = 75 zł (3 x 25). Trzy razy strój na WF = 75 zł (3 x 25). Wyprawka dla pierwszoklasisty (zeszyty, farbki, bibuła, plastelina, nożyczki, bloki, kredki, i.t.d.) około 100 zł. Zeszyty i inne utensylia szkolne dla starszych ok. 120 zł (łącznie za obu). Kapielówki, klapki, czepek, okularki do pływania dla najmłodszego na obowiązkowy (i chwała za to Bogu i Radzie Gminy) basen = 50zł. Trzy razy ubezpieczenie = 87 zł. Dwa razy Rada Rodziców (trzecie dziecko jest zwolnione) = 60 zł. I to tyle na początek. Mniej więcej. Dla mnie raczej (ZDECYDOWANIE!) więcej. Razem, jak szybciutko policzyłam, 2118 złotych. (A nie liczyłam tu kosztu dwójki dzieci w szkole muzycznej, bo ta obowiązkowa nie jest.) Może to i nie jest dużo (a właśnie, że jest!), ale oprócz tego trzeba jeszcze żyć, jeść, czasem coś zostawić w aptece, czasem gdzieś pojechać (benzyna, bilety), i to całą pięcioosobową rodziną. No więc jest ta szkoła bezpłatna, czy nie jest? Ale...to właśnie jest koszt bycia młodą. Mam trójkę dzieci w wieku szkolnym, ergo: na pewno młoda jestem. I kilka lat jeszcze będę, i kilka lat jeszcze te wariackie koszty dowodów na bycie młodą ja i moja rodzina będziemy ponosić.


Gabriela Kucharska

stacjakontroli.jpg