• alles.jpg
  • auto kochanow.jpg
  • drbike.jpg
  • familia.jpg
  • geodezja.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • praca.jpg
  • rasterek.jpg
  • rowery.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • skot.jpg
  • swiba.jpg
  • timefor.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • bistro.jpg
  • edukator.jpg
  • gawin.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • melba.jpg
  • mirex.jpg
  • nettrading.jpg
  • rrreklama.jpg
  • weterynarz.jpg
  • work.jpg

Numer 03/2019

Poprzednia Rada Gminy, 22 lutego, była zdominowana przez tematykę smogową. To nie dziwi w sytuacji, gdy w czasie 182 dni w samym tylko 2018 roku została przekroczona norma jakości powietrza w czujniku Bolechowice-Zielona. Czy to już klęska ekologiczna? Raczej jeszcze nie, ale na pewno jest to bardzo poważny problem. Takie też stanowisko zajmują włodarze naszej gminy i osoby odpowiedzialne z jej ramienia za jakość powietrza. Anetta Kucharska, pełnomocnik wójta Gminy Zabierzów do spraw jakości powietrza, przedstawiła dotychczasowe działania gminy w kierunku poprawy, i choć nie można powiedzieć, że gmina nic nie robi, nie są to, niestety, działania wystarczające. Świadomość, że Gmina Zabierzów robi najwięcej w tym zakresie ze wszystkich gmin wiejskich województwa małopolskiego, stwarza pewną nadzieję, ale z kolei tempo tych działań nie nastraja optymistycznie. W całym roku 2017 zlikwidowano na terenie gminy 135 kotłów starego typu; w analogicznym okresie w Tarnowie, mieście liczącym 107.000 mieszkańców (przeszło czterokrotnie więcej niż liczy ich nasza gmina), zlikwidowano ich 183, czyli niewiele więcej. Czy pozycja „lidera” nam wystarcza i zapewnia skuteczność? Zdecydowanie nie. Świadczy o tym chociażby mandat w wysokości 20.000 zł nałożony na gminę przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska za to, iż nie zrealizowano założeń programu likwidacji nieekologicznych palenisk. To gorzka pigułka, a jej smak tylko nieznacznie poprawia fakt, że takie mandaty nałożono na absolutnie wszystkie gminy w województwie, bo generalnie tempo realizacji założeń programu kuleje wszędzie. Tymczasem my wszyscy przez połowę dni w roku oddychamy smogiem. Czy jest na to jakaś rada? Czy włodarze naszej gminy mają jakiś pomysł na to, jak uporać się z problemem?

-Chcemy wprowadzić program szybkich dofinansowań do wymiany starych kotłów. Mówimy o kwocie 3.000 złotych dla każdego chętnego. Warunkiem będzie realizacja wymiany w czasie trzech miesięcy – powiedziała wójt Elżbieta Burtan. Dodajmy, że Rada Gminy jednogłośnie zagłosowała za przyjęciem programu. Jednocześnie gmina, mając świadomość tego, że na naszym terenie zamieszkuje 240 rodzin ubogich będących podopiecznymi Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, ustanowiła program osłonowy skierowany specjalnie do nich (a konkretnie do tych z nich, które mają uregulowaną sytuację prawną nieruchomości; takich rodzin jest 26) polegający na pokryciu w całości kosztów wymiany starych palenisk na ekologiczne. Bardzo duży wkład zarówno w dyskusję, jak i w podniesienie świadomości radnych i zaproszonych gości na temat smogu, miała prezentacja profesora Marka Przybylskiego z Akademii Górniczo-Hutniczej, mieszkańca naszej gminy, dotycząca smogu jako takiego i smogu na terenie Gminy Zabierzów. Profesor nie tylko naświetlił problem, jego genezę i skutki, ale też zaproponował konkretne rozwiązania. Wśród sposobów walki z wszechobecnym smogiem profesor proponuje dopłaty do wymiany palenisk na gazowe w wysokości 10.000 zł, stałe podnoszenie świadomości społecznej, skuteczną kontrolę palenisk (również z użyciem dronów), i wymianę około ośmiuset starych palenisk rocznie. Jeżeli takie tempo wymiany nie zostanie osiągnięte, możemy zapomnieć o skutecznej walce ze smogiem. Co smutne, część naszych radnych nie jest pozytywnie nastwiona do pomysłu likwidacji starych palenisk. - Mogę założyć gazowy piec CO, ale nie chcę likwidować starego. Wolę go mieć na wszelki wypadek, bo nie mam pew-ności, że nie zabraknie gazu. Ludzie obawiają się o swoje bezpieczeństwo – mówił jeden z radnych. Z takim stanowiskiem całkowicie nie zgadza się Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. – Jednym z warunków dopłaty w ramach rządowego programu „Czyste powietrze” jest protokół zezłomowania starego pieca – mówiła przedstawicielka WFOŚ, zachęcając jednocześnie do skorzystania z programu, który stwarza rozmaite możliwości dofinansowań. Czy rzeczywiście warto z niego skorzystać? Z całą pewnością warto spróbować, choć wiedza o realizacji programu nie nastraja optymistycznie. Co prawda rząd przeznaczył na dotacje w ramach programu „Czyste powietrze” 103 mld złotych, co prawda w całej Polsce do końca stycznia wnioski złożyło 26 tys. osób (z czego 2.300 w województwie małopolskim), ale w całej Polsce tylko ze… 147 osobami podpisano umowy. W Małopolsce z ani jedną! Czy walka ze smogiem jest skazana na przegraną? Niekoniecznie. Ale na pewno nie będzie to walka łatwa. Szybka też raczej nie będzie. A szkoda.

Gabriela Kucharska

Tym razem nie będzie o smogu. Nie, nie, nie! Mam serdecznie dość smogu. A szczególnie mam go dość, gdy wracam wieczorem z pociągu lub z treningu. Wiem oczywiście, że powietrze w Rudawie nie jest niedobre; wystarczy je dokładnie pogryźć (zwłaszcza wieczorem). Ale, jak wspomniałam wyżej, o smogu tym razem nie będzie. Będzie o dzieciach i dzieciństwie. Kiedy patrzę na moje dzieci i ich rówieśników, to, szczerze mówiąc, trochę im współczuję. To pokolenie jest biedne. Co gorsza jest takie z naszej, rodziców, winy. Dlaczego? Chyba dlatego, że naturalną koleją rzeczy jest to, że każdy rodzic chce, by jego dziecko miało lepiej, niż miał on sam w dzieciństwie. Na przykład: chciałem/chciałam chodzić na angielski, ale moich rodziców nie było na to stać. Ale mnie stać! Więc zapiszę dziecko i stworzę mu szansę na świetlaną przyszłość. Zawsze chciałem/chciałam chodzić na konie, ale moich rodziców nie było na to stać, a poza tym w okolicy nie było żadnej stadniny. Ale teraz już jest, a mnie na to stać. Więc zapiszę dziecko, niech chodzi. Chciałem/chciałam chodzić do szkoły muzycznej, ale rodziców nie było stać na kupno pianina (ewentualnie mama powiedziała, że nie zniesie piłowania dzień w dzień na skrzypcach). Mnie stać na zakup pianina, a piłowanie na skrzypcach zniosę dla dobra mojego dziecka, więc je do tej szkoły muzycznej zapiszę. I dopilnuję, psia mać, żeby ją skończyło! To samo z baletem, rytmiką, sztukami walki, zajęciami programowania i wszystkim, co tylko można sobie wymyślić. Dlaczego? Dlatego, że kocham moje dziecko. I będę je wozić z miejsca na miejsce (inaczej nie byłoby w stanie zdążyć), ale robię to dla jego dobra! Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja naprawdę uważam, że znajomość angielskiego (im lepsza, tym lepiej), kontakt z koniem (w ogóle uprawianie jakiegokolwiek sportu), nauka gry na instrumencie, sztuki walki, czy umiejętność programowania nie są złe. Ba! Są dobre. Angielski – wiadomo; bez znajomości tego języka nie dostanie się pracy nawet w Mc’Donaldzie, że o udziale w Erasmusie na studiach nawet nie wspomnę. Konie to kontakt z żywym stworzeniem, nauka empatii, pracowitości (konia trzeba oporządzić) i systematyczności, a poza tym to przebywanie na świeżym powietrzu z dala od komputera. Szkoła muzyczna daje uwrażliwienie na kulturę, sztukę i uczy systematyczności i ciężkiej pracy. Sztuki walki to nauka panowania nad sobą i szeroko rozumiana praca zarówno nad ciałem, jak i duchem. Nauka programowania w końcu to nauka logicznego myślenia. Mogłabym tak jeszcze rozprawić się z baletem, rytmiką, zespołem tańca i innymi zajęciami, tylko po co? Dając naszym dzieciom szanse, których sami nie mieliśmy, jednocześnie zabieramy im dzieciństwo. Naprawdę. Zawożąc je pod drzwi szkoły, a potem kolejnych zajęć pozaszkolnych, powodujemy to, że robimy z nich istoty niesamodzielne. Pozbawiając ich – w dobrej wierze – kontaktu z rówieśnikami (bądź fundując im za ciężkie pieniądze kontakt z rówieśnikami mocno zafokusowany na konkretne działania, a co za tym idzie, już od najmłodszych lat wtłaczając je w wyścig szczurów), robimy z nich kaleki społeczne i egotyków, którzy poza sobą i swoim dobrem nie potrafią dostrzec innych. Przy czym na dobrą sprawę nawet nie potrafią dobrze określić tego, co rzeczywiście jest dla nich dobre, a co tylko wygodne bądź dobre doraźnie. Być może desperuję, może to wcale nie jest tak. Może. Ale mnie jednak przeraża, że nauczyciel nie ma żadnych środków dyscyplinujących niesfornego, czy wręcz wrednego, ucznia. Przeraża mnie, że w obawie przed koniecznością kontaktowania się z rodzicami, z wielu działań dla dzieci się rezygnuje, bo rodzice są przerażająco roszczeniowi i nieskorzy do współpracy, a wszelkie uwagi traktują jako napaść na swoje „święte” dzieci, o których w skrytości ducha wiedzą, że wcale świętymi nie są. Przeraża mnie , że dzieci nie przyjmują do wiadomości faktu, że rodziców na pewne rzeczy zwyczajnie nie stać – bądź finansowo, bądź emocjonalnie. Zasmuca mnie głęboko fakt, że w tramwaju pełnym młodych ludzi to raczej ktoś dorosły ustąpi miejsca osobie starszej, niż młody człowiek (choć bywa różnie i nie można ich wszystkich wrzucić do jednego worka). Co mnie nie przeraża? To, że osiemnastolatkowie czują się bardzo dorośli – tak było przecież zawsze. My biegaliśmy z kluczem na szyi, a nauczycielom nie podskakiwaliśmy, bo w domu czekało nas za to manto. Odczuwaliśmy braki i mieliśmy marzenia (oni też mają, ale inne). Z powodu zawiedzionych miłości rozpaczaliśmy tak samo jak oni, ale chyba mieliśmy twardsze tyłki. Czy „oni”, nasze dzieci, są pokoleniem straconym? I myśl absolutnie przerażająca – jak „oni” wychowają swoje dzieci? Świecie! Dokąd zmierzasz! Dokąd cię prowadzimy…

Gabriela Kucharska

W tym miesiącu chciałbym poruszyć przepisy dotyczące poruszania się pieszych po jezdni. Problem jest na tyle aktualny, że już niedługo pogoda będzie zachęcać do spacerów po urokliwych miejscach, gdzie często nie ma chodnika ani drogi dla pieszych. Przypomnijmy, że zgodnie z art.11 kodeksu ruchu drogowego pkt. 2 „Pieszy idący po poboczu lub jezdni jest obowiązany iść lewą stroną drogi.” Tyle teorii, ale praktyka pokazuje coś zupełnie innego. Kiedy obserwuję pieszych, którzy w niedzielne popołudnia spacerują po modnych szlakach i drogach np. podkrakowskich dolinach, zapominają o w/w obowiązku poruszania się lewą stroną jezdni. Problem pojawia się, także na drogach, gdzie ruch jest ograniczony np. zakazem ruchu (B1), ograniczenie bardzo popularne na szlakach turystycznych. Znak ten jednak bardzo często posiada tabliczkę uzupełniającą - nie dotyczy np. rowerzystów, mieszkańców, czy pojazdów. Oznacza to, że na tego rodzaju drogach pieszy może spotkać rowerzystę lub pojazd samochodowy, a poruszanie się przez niego byle jak po jezdni, jest stwarzaniem dodatkowego zagrożenia dla nich samych oraz innych uczestników ruchu, którzy są zmuszani wyprzedzać ich. Ustawodawca nakazuje pieszemu poruszać się lewą stroną jezdni, aby ten mógł obserwować pojazdy zbliżające się do niego z przeciwka, które poruszają się z kolei „swoją” prawą stroną. Taka sytuacja daje możliwość zareagowania pieszemu w sytuacji, kiedy pojazd mógł by się poruszać niebezpiecznie blisko nich. Idąc prawą stroną, pieszy nie zdaje sobie wówczas sprawy z tego, co dzieję się za jego plecami. Co więcej bardzo często, kiedy pojazdy zaczynają wyprzedzać pieszych, ci nieświadomie wykonują niebezpieczne ruchy np. wychodzenia bliżej środka jezdni. Problem dosyć częsty w konfrontacji z rowerzystą, którego nie słychać. Oczywiście są w Polsce szlaki typowo piesze, gdzie obowiązuje prawostronny ruch dla turystów, ale to tylko w przypadku, kiedy będzie to wyraźnie oznaczone znakiem np. droga do „Morskiego oka”. W każdym innym przypadku

pieszy powinien poruszać się lewą stroną jezdni. Kolejny problem to to, że piesi bardzo często poruszają się w grupach 3-4 osobowych idących koło siebie. Przypomnijmy kolejny artykuł kodeksu ruchu drogowego art. 11 pkt. 3. „Piesi idący jezdnią są obowiązani iść jeden za drugim. Na drodze o małym ruchu, w warunkach dobrej widoczności, dwóch pieszych może iść obok siebie.” Problem staje się jeszcze poważniejszy po zmroku. Niestety oprócz problemu poruszania się niewłaściwą stroną, piesi zapominają o odblaskach. Przypomnijmy na drogach poza obszarem zabudowanym dopuszczalna prędkość bardzo często to 90km/h. W sytuacji, kiedy kierujący używa tylko świateł mijania ma oświetloną drogę na dystansie około 30-40 metrów, a droga hamowania z 90km/h to około 70m. Pieszy nieużywający odblasków poruszając się po zmroku, nie daje szans kierującemu zauważenia go wystarczająco wcześnie i zareagowaniu w przypadku np. wtargnięciu na jezdnie. Pieszy pamiętaj, że to Ty jesteś niechronionym uczestnikiem ruchu i to TY poniesiesz poważniejsze konsekwencje w przypadku potrącenia przez pojazd. Zadbaj o siebie i pamiętaj o swoich obowiązkach.

Jerzy Smagała - Instruktor nauki jazdy w szkole Autofart, Instruktor techniki jazdyw Motopark Kraków, Rajdowy Mistrz Pucharu Peugeota

karina17 lutego w Hali Sportowej im. Agaty Mróz w Dąbrowie Tarnowskiej odbyły się Halowe Mistrzostwa Małopolski-2019. Mistrzynią Małopolski w kategorii kobiet została Karina Lipiarska-Pałka GROT Zabierzów. Finałowy pojedynek rozegrały między sobą dwie olimpijki – Agata Bulwa (Dąbrovia) i Karina. Po pojedynku stojącym na wysokim poziomie lepszą okazała się 6:4 Karina. W ostatniej serii obie zawodniczki uzyskały po 30 pkt. W kategorii juniorek młodszych na 4-tej pozycji znalazła się Aleksandra Berbeć „GROT”, a jej koleżanka klubowa Zuzanna Kościelniak była 8-ma.

senior balKlub Seniora „Złota Jesień” w Zabierzowie już od dłuższego czasu przygotowywał się do kolejnego tradycyjnego kostiumowego balu karnawałowego, który odbył się 16 lutego 2019 roku. Jednak ze względu na ogłoszoną w tym dniu żałobę narodową, plan spotkania uległ zmianie, lecz nie umniejszyło to ogólnego wrażenia z przebiegu balu, czemu dali wyraz w swoich wypowiedziach zaproszeni goście. Wśród nich byli serdecznie powitani przez przewodniczącą Klubu Barbarę Golińską mieszkańcy Domu Pomocy Społecznej z Karniowic wraz z opiekunkami, przedstawiciele Klubu Seniora „Sami Swoi” z Rudawy, oraz grupa członków Klubu Seniora z Brzoskwini, a także członkowie Klubu z Zabierzowa. Na chwilę zaszczyciła Seniorów swoją obecnością Instruktor ds. seniorów Katarzyna Mroczek.

Podczas balu przewidziane były liczne konkursy, zatem na wstępie zostało wybrane jury, w skład którego weszli: Wiesław Cader – przewodniczący jury, Hanna Czaja – Bogner – K.S. z Brzoskwini, Marzena Wiecheta – DPS Karniowice, Irena Głogowska – K.S. „Sami Swoi” z Rudawy, Wiesława Włodarczyk – K.S. „Złota Jesień” z Zabierzowa. Pierwszym zadaniem wysokiego jury było rozstrzygnięcie konkursu na najpiękniejsze kotyliony. W roku bieżącym kotylionów było mniej niż w latach poprzednich, ale wszystkie były bajecznie kolorowe i zasługiwały na nagrodę. Ostatecznie przewodniczący jury ogłosił, że I miejsce zdobył kotylion Marii Skrzypaszek z Zabierzowa, II miejsce Ireny Głogowskiej z Rudawy, a III Danuty Cader z Zabierzowa. Przyznano też cztery wyróżnienia dla kotylionów Edwardy Kowalik, Janiny Rusek, Barbary Krawczyk i Michaliny Kopońki. Bardzo podobały się stroje przystojnych panów z DPS Karniowice. Nagle, ku przerażeniu biesiadników dało się słyszeć donośny ryk i zza kotary wyłonił się smok wawelski (W. Olek), z którym w dyskusję wdała się jedna z naszych seniorek (K. Szterleja), tworząc w ten sposób scenkę humorystyczną. W oczekiwaniu na zakończenie żałoby narodowej przeprowadzony został króciutki quiz z okresu PRL oraz podano pierwszy gorący posiłek.

Po wybiciu godziny 19-tej, tradycyjnym polonezem rozpoczęta została zabawa taneczna. Pierwsza część była w stylu retro, o czym świadczył nietypowy zegar umieszczony na scenie, wskazówki którego obracały się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek normalnego zegara, przenosząc uczestników wstecz, aż do czasów młodości. W poszczególnych przedziałach lat grane były piosenki charakterystyczne dla tych okresów.

W drugiej części zabawy grane były już różne piosenki i melodie, najbardziej odpowiadające pełnym młodzieńczego zapału seniorom, nad czym panował DJ Wiesław Cader, wspaniale prezentujący się we fraku i meloniku. Następnie przeprowadzono trudny do rostrzygnięcia konkurs na najbardziej pomysłowe stroje. Przebrania były przepiękne, z różnych stron świata, z różnych epok i świadczące o różnych profesjach, ale po burzliwej dyskusji przewodniczący jury ogłosił werdykt, że I miejsce zdobyła tajemnicza wróżka – czarodziejka Krystyna Miłek z Zabierzowa, II miejsce dama dworu Ilona Lajnert z Karniowic, III miejsce przypadło Wiesławowi Kosteckiemu z Brzoskwini jako krakowskiemu Andrusowi. Na 3-ch wyróżnionych miejscach uplasowali się: Franciszek Sendor – markiz, Aleksander Bielak – krasnal i Anna Korzeniowska. Zapowiedziano walca kotylionowego, podczas którego okrzyknięto królem kotylionowym Andrzeja Korzyckiego z Rudawy, którego dumnie wypięta pierś ozdobiona została aż siedmioma kotylionami. Ważnym momentem przez wszystkich oczekiwanym był wybór króla i królowej balu. Otóż tego zaszczytu dostąpił Wiesław Cader – sołtys i radny z Zabierzowa oraz Michalina Matuła – członek Klubu Seniora z Rudawy. Zostali oni ukoronowani i odziani w szaty królewskie oraz otrzymali pamiątkowe dyplomy.Pod koniec balu była jeszcze przeprowadzona próba ubrania się w nieprawdopodobnie skomplikowaną część garderoby, która niestety, mimo usilnych prób przez wielu uczestników balu ubrać się nie dała, dopiero właścicielka tego „dziwoląga” (W. Danielewska) to uczyniła, zatem nagrody nikt nie otrzymał, ale przy tym było tyle śmiechu, co niemiara.

Podsumowując ten szalony wieczór, można rzec, że należał do udanych, o czym świadczyły wspaniałe humory i niespożyta energia seniorów a tańce pewnie mogłyby trwać do białego rana.

Tekst – Barbara Golińska, zdjęcia – Wiesława Danielewska

karmelNazwali mnie Karmel. Nie wiedzą jak kiedyś miałem na imię. Jestem zwykłym wiejskim przybłędą. Szukałem szczęścia w wielu miejscach ale nikt mnie nie chciał. Jestem już stary i kulawy, moja sierść jest cała pozlepiana brudem. Nie pachnę ładnie. Niektórzy na mój widok obracali się z obrzydzeniem. Ale jednej Pani chyba robiło się mnie żal, bo wpuściła mnie na podwórko. Stała tam wyściełana słomą, ciepła buda. Dała mi jeść, mogłem odpocząć. Pani zadzwoniła do kliniki dla chorych zwierząt.

Mam tu wygodnie i ciepło, mam smaczne jedzenie. Wykąpali mnie i wycięli mi wrośnięte pazury. Nie mogłem chodzić. Tak bardzo bolało. Mam bardzo słabe serduszko i powiększone węzły podżuchwowe. Trzeba mi usunąć kamień nazębny. Mam też stan zapalny dziąseł. W badaniach wyszło, że mam obniżony poziom białych krwinek.

Wiem, że jest wiele ładniejszych i młodszych ode mnie bezdomnych piesków, które też potrzebują pomocy. Ale może i do mnie, schorowanego staruszka, wyciągną rękę Dobrzy Ludzie. Nie mam swojego domu ani troskliwego właściciela. Nie mam kocyka, który pachnie moim panem, swoich własnych miseczek ze smakołykami. Nie ma kto opłacić mojego leczenia i pobytu w klinice. Mam tylko imię, którego dopiero się uczę.

Więc choć Cię nie znam, proszę Ciebie o pomoc. Może chciałbyś dorzucić mi choć kilka złotych bym mógł się lepiej poczuć? By można było opłacić leczenie i pobyt w szpitalu. Pomóżmy Karmelowi. Jeśli chcesz, możesz dokonać darowizny z tytułem „Karmel” na konto: PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Fundacja Centaurus, ul. Borelowskiego 53/2, 51-678 Wrocław www.psy.centaurus.org.pl e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

lekkoatletyka„Lekkoatletyka dla każdego” to program Polskiego Związku Lekkiej Atletyki mający na celu popularyzację lekkoatletyki wśród młodszych uczniów, promocję aktywności fizycznej wśród dzieci jak i wyszukanie talentów sportowych. Program przeznaczony jest dla uczniów z klas IV-VI szkoły podstawowej i jest programem bezpłatnym dla dzieci. Realizacja Programu w Gminie Zabierzów odbywa się na podstawie Porozumienia zawartego we wrześniu 2017 r. pomiędzy Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki reprezentowanym przez Małopolski Związek Lekkiej Atletyki, a Gminą Zabierzów reprezentowaną przez Elżbietę Burtan Wójta Gminy Zabierzów. Treningi w Zabierzowie prowadzone są przez Pana Krzysztofa Bodurkę, wielokrotnego mistrza Polski w biegach górskich. Zajęcia odbywają się 3 razy w tygodniu w obiektach sportowych Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Zabierzowie przy ul. Szkolnej 50, w poniedziałki, środy i piątki w godzinach 17:00-18:00. Terenem treningów jest także las zabierzowski. Oprócz zajęć treningowych uczniowie wyjeżdżają na zawody sportowe, między innymi na „czwartek lekkoatletyczny” na stadionie Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie i biorą udział w biegach przełajowych.

Zachęcamy wszystkich zainteresowanych do udziału w zajęciach.

Tekst: Janina Wilkosz, Zdjęcia: Krzysztof Bodurka

Pierwsze 9 lat klubu to tylko piłka nożna, tradycyjny sport w każdym sołectwie gminy Zabierzów. Ogromny wysiłek i zaangażowanie działaczy z Więckowic i Kobylan oraz codzienna troska i praca Tadeusza Skwarczeńskiego przyczyniły się do tego, że po kilku latach na wysypisku śmieci, na końcu wsi powstało piękne boisko wysoko oceniane przez Komisję Techniczną MZPN. Niestety mimo starań nie udało się do dziś wybudowanie zaplecza sportowego z prawdziwego zdarzenia.

potok2

opowietrzuMarszałek Tomasz Urynowicz wziął udział w konsultacjach w sprawie aktualizacji Programu Ochrony Powietrza dla Województwa Małopolskiego. Program stanowi podstawę strategii działań, zmierzających do poprawy jakości powietrza w Małopolsce. W konsultacjach uczestniczyli zaproszeni samorządowcy, mieszkańcy i specjaliści.

Podczas spotkania zostało podpisane Porozumienie pomiędzy Pełnomocnikiem Premiera ds. Programu Czyste Powietrze, Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii, Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska, Województwem Małopolskim i Stowarzyszeniem Krakowski Alarm Smogowy. Przedmiotem Porozumienia jest podjęcie współpracy w zakresie organizacji pomiarów pyłu zawieszonego PM10 i benzo(a)pirenu w pyle zawieszonym PM10 dla dodatkowych dwóch miejscowości na terenie regionu.

Chcielibyśmy wprowadzić do obiegu pojęcie ekodoradcy technicznego dla przedsiębiorców, a także powołać radę czystego powietrza - przyznał Tomasz Urynowicz, wicemarszałek Małopolski.

Wyniki badań dostępne będą na stronach Małopolski i Stowarzyszenia. Krakowski Alarm Smogowy będzie prowadzić badania zanieczyszczenia powietrza pyłem zawieszonym PM10 przy pomocy sprzętu spełniającego wymogi państwowego monitoringu środowiska. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska odpowiedzialny będzie za ważenie filtrów z poborników pyłowych oraz wykonywanie oznaczeń benzo(a)pirenu z filtrów dostarczonych przez Stowarzyszenie Krakowski Alarm Smogowy.

W wyniku konsultacji Województwo Małopolskie przystąpi do aktualizacji Programu ochrony powietrza dla województwa małopolskiego, stanowiącego podstawę strategii działań zmierzających do poprawy jakości powietrza w Małopolsce. Poprzez zaproszenie do konsultacji samorządów, mieszkańców i specjalistów władze województwa pragną włączyć zainteresowanych programem w przygotowanie aktualizacji już na początkowym etapie. Informacje na temat ww. spotkania oraz formularz zgłoszeniowy dostępne są na stronie internetowej: https://powietrze.malopolska.pl/aktualizacja-programu-ochrony-powietrza/wstepne-spotkanie-konsultacyjne/.

Uwagi i wnioski do założeń programu można składać w terminie do 31 marca 2019 r. na adres e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub pisemnie na adres: Departament Środowiska, Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, ul. Racławicka 56, 30-017 Kraków. Organem właściwym do rozpatrzenia uwag i wniosków jest Zarząd Województwa Małopolskiego.

tekst i foto: Biuro Prasowe UMWM

szachyOd 7 lat w szkole w Rząsce prowadzone są zajęcia szachowe. Od początku cieszą się dużym zainteresowaniem wśród uczniów. Obecnie mamy 3 grupy: początkującą, średniozaawansowaną i zaawansowaną, dostosowane do różnych grup wiekowych oraz poziomu umiejętności. Dzieci biorą udział w turniejach, aby zyskać wyższy poziom zaawansowania i móc zmierzyć się z szachistami z innych szkół. Zajęcia w szkole prowadzone są pod patronatem firmy „Femina- Gmina Ruchu” przez instruktora szachowego , który ma również uprawnienia sędziowskie. Dzięki uprzejmości pani dyr. Moniki Musiał- Taźbirek dnia 23 lutego w szkole w Rząsce odbył się „Rodzinny Turniej Szachowy”. Warunkiem uczestnictwa dziecka było zgłoszenie również osoby dorosłej z rodziny np. rodzica, dziadka, wujka, brata. W turnieju startowało 74 szachistów. Dzięki temu, że turniej został rozegrany w obecności sędziego, który ma uprawnienia do przyznawania kategorii, większość naszych małych szachistów te kategorie otrzymała. Najbardziej zaskoczeni byli rodzice, gdyż nie spodziewali się, że oni również dzięki wygranym mogą takie kategorie otrzymać. To był ich wielki sukces. W kategorii starszych cały turniej wygrał rodzic z Rząski- pan Maciej Tobiasiewicz, zaś wśród najmłodszych najlepsze miejsca uzyskali Michał Soliński (kl. 4) oraz Dawid Jędrzejowski (kl.3). Turniej trwał wyjątkowo długo, gdyż rywalizacja była tak zaciekła, że nikt nie chciał się poddać i wszyscy z ogromnym zaangażowaniem walczyli do końca. Każdy z uczestników otrzymał puchar, dyplom, natomiast zwycięzcy - medale i nagrody rzeczowe.... Wkrótce będzie organizowany kolejny, tym razem wiosenny turniej, na który już dzisiaj wszystkich chętnych mieszkańców z gminy Zabierzów zapraszają organizatorzy: pani Aneta Klęsk oraz Stowarzyszenie Przyjaciół Oświaty w Rząsce „Na 6+”.

Aneta Klęsk

miejsca paskudne16 lutego nasz czytelnik przesłał na adres redakcji zdjęcia dwóch stert śmieci budowlanych znajdujących się przy drodze głównej na styku Brzezia i Bolechowic. Informacje o tym przekazaliśmy Pani Anettcie Kucharskiej, kierownik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Gminy. Reakcja była prawie natychmiastowa, śmieci uprzątnięto. Oczywiście sprawą otwartą pozostaje kto jest takim niechlujem i wyrzuca pozostałości po remontach do przydrożnego rowu. Powinien się wstydzić, ale wstyd to zapewne uczucie nieznane takiemu bałaganiarzowi i szkodnikowi.

Odrębnym tematem jest powstanie graffiti namalowanego na nowo otwartym moście pod linią kolejową na ulicy Kolejowej w Zabierzowie. Jego autor anonimowy jest chyba łatwy do ustalenia ponieważ podpisał się swoim „tagiem” czyli graficiarskim imieniem. Z uwagi na ogromną powierzchnię pozostającą jeszcze do pokrycia różnymi malunkami pozostaje kwestią otwartą czy należy zamontować kamery monitorujące ten przejazd czy też otwarcie zachęcić graficiarzy do pokrycia pozostałej części elewacji swoimi malunkami, oby nie obscenicznymi. W przypadku wersji drugiej można by taką otwartą galerię nazwać np. „Galerią Pod Mostem”.

ena.jpg