• alles.jpg
  • artgo.jpg
  • bhp oskar.jpg
  • enmax.jpg
  • familia.jpg
  • geodezja.jpg
  • gs.jpg
  • juszczak.jpg
  • juszczyk.jpg
  • kozbial.jpg
  • kubaty.jpg
  • lisak.jpg
  • lyko.jpg
  • rasterek.jpg
  • salazabaw.jpg
  • serczyk.jpg
  • wwm.jpg
  • zulla.jpg

Reklama

  • bistro.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • hipokrates.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • mirex.jpg
  • neobud.jpg
  • srebrne.jpg
  • wegiel.jpg
  • weterynarz.jpg
  • wykonczenia.jpg

Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem. Czy nam się to podoba, czy nie. Nie ma w tym nic dziwnego, bo jeżeli tradycyjny model rodziny 2+3 bądź 2+2 zamieniliśmy na model 2+1, a w dodatkowo sporo ludzi młodych wyjeżdża za granicę w pogoni za lepszym życiem (lub mrzonkami, jak kto woli), efektem musi być to, że w Polsce coraz więcej jest osób starszych. Na razie stanowią jedną czwartą społeczeństwa. A będzie ich więcej. Czy to źle? Nie, w tym nie ma nic złego. Natomiast mam pewien dysonans poznawczy patrząc na ulicę i czytając statystyki z jednej strony, a z drugiej czytając kolorowe magazyny, słuchając radia, czy oglądając filmy. Kult młodości, piękna i zdrowia jest bowiem porażający. W przekazie medialnym nie ma miejsca dla chorób i niedołęstwa. Umieranie Jana Pawła II w gruncie rzeczy niczego nas nie nauczyło. Jeżeli w filmach, serialach czy reklamach pojawiają się ludzie starzy, to są to pogodne babcie i wspaniali dziadkowie. Babć, którym trzeba pomóc w codziennej egzystencji (bo nie życiu), które nawet raz w tygodniu nie jedzą ciepłego posiłku, czy nie mają do kogo ust otworzyć, po prostu nie ma. Naszym emerytom pozostaje poczucie klęski, zwłaszcza jeżeli skonfrontują swoje życie z życiem swoich europejskich rówieśników, a dokładnie z obrazem, jaki mamy mocno wdrukowany w myślenie – spokojna, dostatnia emerytura, podróże, pasje, zdrowie. A ja mam przed oczami widok zobaczony kiedyś z okien busa; stara niedołężna kobieta siedząca w oknie i patrząca przez nie na drogę we wsi. Wszystko wskazywało na to, że to jej jedyna rozrywka i kontakt ze światem. Siąść przy oknie i popatrzeć przez nie na ludzi… W naszym kraju ładuje się w programy senioralne naprawdę duże pieniądze, które, przynajmniej w moim odczuciu, niekoniecznie trafiają do tych najbardziej potrzebujących. Raczej do tych najbardziej przebojowych. Czy to sprawiedliwe? Nie mnie oceniać. Tym bardziej cieszy, że ktoś tych starych, często samotnych, a bardzo często ubogich ludzi dostrzegł. Powstają Środowiskowe Domy Pomocy, a choć nazwa brzmi mało zachęcająco, wykonuje się tam naprawdę dobrą pracę. Skąd to wiem? Z jasełek! I to wcale nie jest żart! 19 stycznia miałam okazję, a i wielką przyjemność przy okazji, gościć na jasełkach wystawianych przez Środowiskowy Dom Pomocy w Rząsce prowadzony przez ss. Albertynki. Wspaniała rzecz! Wół po prostu mnie zachwycił! Choć i pozostałe osoby grały z wielkim zaangażowaniem i poczuciem misji. Nie ma się co dziwić, zważając, że przygotowanie jasełek koordynowała zawodowa aktorka. Jak powiedziała mi potem siostra Krzysztofa, opiekunka seniorów, dla jej podopiecznych te jasełka to było prawdziwe święto.

– Wie pani, my w ogóle staramy się ich tak „zaopiekować”. Na przykład dbamy o to, by codziennie był ciepły posiłek, bo wielu z nich w domu nic ciepłego nie zje. A do nas przychodzą, robią coś razem, mają z kim porozmawiać, nakarmimy ich, podbamy o ich zdrowie – mówiła. Dla mnie jest to imponujące! Zwłaszcza, że uczestnicy zajęć, a tym samym aktorzy jasełek, nie wyglądali na osoby zamożne. Ale za to na po prostu szczęśliwe, bo ktoś dostrzegł ich wartość, ktoś się nad nią pochylił. Dlaczego właściwie siostry z Rząski i ich podopieczni prezentowali się w Zabierzowie? A dlatego, że tam też właśnie otwarto drugi w naszej gminie Środowiskowy Dom Pomocy „ Klub Senior +”. Działa on na nieco innych zasadach niż ten w Rząsce, ale również adresowany jest do osób mniej przebojowych, na pograniczu odtrącenia i udawania, że nie istnieją. Co oferuje? Zajęcia na miejscu, warsztaty, rehabilitację (ma nawet zakupiony sprzęt i zatrudnia rehabilitanta; bez kolejki w ramach NFZ!). Współpraca z Muzeum Historycznym Miasta Krakowa też brzmi kusząco. Na pewno jest inny niż ten prowadzony przez siostry, ot, na przykład nie ma kuchni, więc raczej nie ma co marzyć o ciepłym posiłku. Ale na pewno da swoim podopiecznym poczucie godności. A godność jest niezbywalnym prawem każdego człowieka. Czy zobaczę jeszcze kiedyś samotną, smutną i niedołężną staruszką w oknie? Mam nadzieję, że nie!

Gabriela Kucharska

rolmax.jpg