• alles.jpg
  • alux.jpg
  • autobaks.jpg
  • autoserwis.jpg
  • colorex.jpg
  • familia.jpg
  • firany.jpg
  • gs.jpg
  • kozbial.jpg
  • lyko.jpg
  • marcisz.jpg
  • mosur.jpg
  • ogrodzenia.jpg
  • parkiet.jpg
  • pierogi.jpg
  • pinus.jpg
  • rserwis.jpg
  • salazabaw.jpg
  • skotcar.jpg
  • swiba.jpg
  • tapicerstwo.jpg
  • woodkrak.jpg
  • wwm.jpg
  • zamkowa.jpg
  • zielinski.jpg

Reklama

  • almamedica.jpg
  • baranex.jpg
  • bistro.jpg
  • choinki.jpg
  • drewno.jpg
  • ekotechnika.jpg
  • gabinetan.jpg
  • gawin.jpg
  • geo.jpg
  • grafixdruk.jpg
  • kacper.jpg
  • kaes.jpg
  • kruk.jpg
  • manufaktura.jpg
  • mirex.jpg
  • multiagent.jpg
  • nettrading.jpg
  • prestige.jpg
  • rrreklama.jpg
  • weterynarz.jpg

Ostatnio brałam udział w zawodach Adventure Racing (dla niezorientowanych - hiperwytrzymałościowy sport zespołowy będący kombinacją kilku dyscyplin, między innymi: biegu na orientację i nawigacji w terenie, wspinaczki górskiej i skałkowej lub różnych powiązanych ze wspinaczką technik linowych). Fantastyczna sprawa, miła i ekscytująca przygoda w pięknych okolicznościach Doliny Będkowskiej. W zawodach startowały zespoły dwuosobowe (ja, jak zawsze, z mężem, bo lubię z nim uprawiać ekstrema na skałkach) w tym samym czasie odbywały się również zawody Wolfdog Adventure, czyli mniej więcej to samo, ale w przypadku Wolfdog jednym członkiem zespołu jest człowiek, a drugim pies. Psy biegające ze swoimi panami czy paniami na uprzęży są już widokiem dosyć częstym, ale tu pies, oprócz biegania po lesie, skałkach i polach, MUSI wykonać te same zadania co człowiek, czyli na przykład zjazd na linie (w specjalnej psiej uprzęży) z 15 metrowej skały, przejazd tyrolką, czyli szybki zjazd ponad doliną w dół po skosie po linie rozpiętej między dwoma dość od siebie oddalonymi skałkami, oprócz tego – już dla ludzi, ale bez psów, pies w tym czasie czekał – przejście po siatce komandoskiej i wspinaczka po skałkach. I tu dochodzę do clou: Mianowicie właściciele psów biorący udział w tych zawodach to czarujący, fajni, otwarci ludzie, lubiący przygodę i wyzwania, i kochający swoje psy. Wiem to, bo to było widoczne gołym okiem! Ale to jest jedna strona medalu. Druga to taka, że psy wchodzące do uprzęży - karnie, bo to bardzo dobrze ułożone psy – wcale nie wchodziły do niej chętnie. O, nie! One się bały. Ale posłuszne były, więc wchodziły i jechały. Natomiast u stóp skałki, na którą wspinali się właściciele psów byłam świadkiem cudownych scen, które wielce mi dały do myślenia.

Psy były bardzo grzeczne, spokojne i zdawałoby się szalenie zadowolone i szczęśliwe. Do czasu! Do momentu kiedy to ICH pan czy pani zakładali uprząż wspinaczkową, kask, podchodzili do skały, dawali się przypiąć do liny asekuracyjnej i stawiali pierwszy krok na skale! Wtedy właśnie psy dawały żywy dowód tego, że są od ludzi mądrzejsze. Mianowicie pies zrywał się wtedy ze zjeżoną sierścią, wyrywał się osobie go trzymającej (lub usiłował wyrwać z korzeniami drzewo, do którego był przywiązany) i głośnym szczekaniem mówił swojemu panu „Nie rób tego! To jest niebezpieczne! Ryzykujesz życiem!” Pan/pani uspokajał wtedy psa (na niewiele się to zdawało) i drapał się tam, gdzie go nie swędziało. I wtedy właśnie pomyślałam sobie, że psy są jednak mądrzejsze od ludzi. One nie zatraciły bardzo pierwotnego instynktu samozachowawczego i, co więcej, wyraźnie i głośno ostrzegały człowieka, który tego niebezpieczeństwa rozpoznać nie potrafił. Oczywiście po powrocie pana na dół odbywało się powitanie z gatunku „nie widziałem cię dziesięć lat, bałem się, że już nigdy cię nie zobaczę”, wylizywanie uszu, brody i oczu odzyskanemu cudem panu. Świetne zawody, świetny pomysł i pełny mój podziw dla psiej mądrości.

Gabriela Kucharska

perka.jpg